• Wpisów:384
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 00:46
  • Licznik odwiedzin:37 673 / 2500 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jestem taka strasznie zmęczona. Tak bardzo wykończona. To sesja na pewno. Ostatnio pisałam i to mi pomogło więc teraz też coś napiszę.

Sesja mnie dobija, jestem wykończona i pewnie zmęczenie potęguje moje emocje.

W grudniu czyli już pół roku temu zerwałam kontakt z D.
Krok do którego wiele osób mnie namawiało, odcięcie pępowiny miałam poczuć się lepiej. A uświadomiłam sobie że zraniłam jego, siebie i straciłam najlepszego przyjaciela, kogoś kto może mnie nie kochał, ale był, wspierał mnie, stał po mojej stronie. A teraz nie mam już powrotu, a z czasem jest tylko gorzej, jakby po czasie docierało do mnie jak wielki to był błąd. A teraz ani moja ani jego duma nie pozwoli już nam wrócić do siebie. Do przyjaźni, do uczestniczenia w swoim życiu. I do mnie tak rozpierdziela od środka, przychodzi jak fala, jak zimny dreszcz. Bo wiem że jeśli go odepchnęłam to po to żeby o mnie walczył. A on nie walczył, ja się poddałam a teraz nie tęsknie za tym żeby mnie kochał, tylko za tym żeby mnie rozśmieszył jak mam dołek (jak tylko on umie) i żeby wiedzieć co u niego, czym się martwi. Bóg mnie pokarał miłością na całe życie. i GŁUPOTĄ do tego.

Dlatego też zrezygnowałam z tańca. I za tym też niewyobrażalnie tęsknie. A teraz nie wiem czy mogę tam wrócić bo to niezmiennie kojarzy mi się z D. Wszystko jest takie trudne.

Nie znoszę mojej lokatorki, która nie sprząta, nie zmywa nic nie robi w tym mieszkaniu, przez to że nie jest w stanie zrozumieć jak działają niektóre rzeczy psuje jej po prostu. i ośmiela się atakować mojego psa, moje jedyne światełko w tunelu. To pies, szczeniaczek żywe stworzenie więc do cholery nie będzie siedział na kanapie cały dzień, zdarzy mu się zaszczekać i zdarzy mu się posikać bo ma 3 miesiące! Mam ochotę ją wywalić z tego mieszkania, bo naprawdę nie lubię ludzi, którzy nie lubią zwierząt, a na siebie patrzą bezkrytycznie. Mam ochotę wymówić jej wynajem i zamieszkać z kimś z kim będę mogła pogadać (Bo ona to taki katolicki moher, wierzący że Hello Kitty jest przeklęte). Może i jestem wredna ale mam już to w dupie, bycie miłym mnie do niczego nie doprowadziło.


Chcę stąd wyjechać jak najdalej, myślę o wymianie studenckiej. Byle jak najdalej od mojej ponurej, samotnej codzienności.

Jeszcze moja przyjaciółka ma faceta. Nie jestem zazdrosna, to mój kumpel od 8 lat. ale cholera nie zniosę tych ich kiwań głową i tonu "jeszcze sobie też kogoś znajdziesz". A tydzień czy dwa są razem. Mam ochotę im obojgu strzelić z kopa, zwłaszcza gdy słyszę współczucie w ich głosie "bo Ty jesteś sama…".
  • awatar NieIdealna.: no jeżeli chodzi o współlokatorke to ja bym wymówiła no niestety muszę bla bla coś bym wymyśliła w domu spędzasz dużo czasu ważne żeby ktoś był do pogadania. ;>
  • awatar Mysterious lady: Żałujesz swojego wyboru, ale w sumie związek bez miłości to nie związek.. ale strata przyjaciela jest też bardzo bolesna... także przykro że tak wyszło. A wymiana studencka jest dobrą opcją...także ja bym się nad tym zastanowiła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Więc. ostatni wpis 285 dni temu. ale wydarzylo się coś o czym mówić nie mogę, nie chcę a muszę to wyrzucić z siebie.

Urządziłam imprezę urodzinową. U siebie. i wszystko było fajnie dopóki jeden chłopak nie odpłynął. strasznie. wymioty, krew drgawki. zaczęłam się nim zajmować choć sama byłam nawalona w trzy dupy. Razem z chłopakiem koleżanki. I w pewnym momencie nie wiem, zaczęłam się martwić denerwować i stanęły mi łzy w oczach. A on… zaczął mnie przytulać, potem dotykać i w końcu pocałował mnie. A ja nie odepchnęłam go od razu. Dopiero po chwili obydwoje uznaliśmy że to niewłaściwe. Ustaliliśmy że nic nie powiemy nikomu, ale on jej powiedział od razu. Znaczy następnego dnia gdy wytrzeźwiała i przestała rzygać na moją podłogę.

Wiem, że nie mam usprawiedliwienia. Zachowałam się jak suka i ani alkohol ani sytuacja nie są moim usprawiedliwieniem. Ale nigdy nie byłam tą złą. I to nie on dostał po łapach, bo oczywiście przedstawił sytuacje jakbym to ja się rzuciła na niego. a ja co? nie sprostowałam, chciałam, żeby ona mu uwierzyla, żeby tylko nie rozstali się przeze mnie.
Ale czuje się potwornie. Znam ją tak długo, nie chciałam tego zrobić, ten facet… ledwo gościa znam. trzeci raz w zyciu go widziałam.

zawsze krytykowałam takie osoby. takie akcje. taki brak kontroli. a tu proszę nagle taką osobą jestem ja. i nie umiem sobie wybaczyć.

Nie chcę się usprawiedliwiać bo nie ma powodu. Moje przyjaciółki cóż… wie tylko jedna ale ona się cieszy bo wreszcie zrobiłam coś głupszego i wredniejszego niż ona. Inne by tego nie zaakceptowały w ogóle.
A chciałabym tylko usłyszeć, że nie jestem zła, że choć to moja wina to wszystko będzie dobrze. Naprawdę nie jestem. Ale czuję się jakby zasłużyła na najgorsze. I mam wrażenie że mam to wypisane na twarzy…
Boję się tego roku. nie mogę jeść i nie mogę spać. Mam poczucie winy i wewnętrzny strach, że nie naprawię swojej winy.







Oprócz tego zerwałam kontakt z D. co było horrorem. A on napisał tylko raz. Żeby zrzucić z siebie poczucie winy. Że to MOJA wina i moja decyzja. też się nie odezwałam. Niech się nie obwinia, bo nadal go kocham. ale tak jest lepiej po prostu.


Oficjalnie: ŻADNEGO ALKOHOLU.

nie wiem też, bo jestem bardzo wierząca, ale czy spowiedź z czegoś takiego w ogóle ma sens. powiedzieć to komuś obcemu?
  • awatar Don't Forget.: Nie czuj się winna, bo nie jesteś . Alkohol to faktycznie nie jest dobre wytłumaczenie , no ale wiesz dobrze jak było i tego się trzymaj. Ludzie robią gorsze rzeczy , np ja :) Ale trzeba żyć dalej , byle do przodu i nie przejmować się za bardzo innymi. Myśl troszkę bardziej pozytywnie , choćby nie wiem jak źle było. Bądź silna .
  • awatar Mysterious lady: Nie wiem czy ma sens... zależy czy Ty bedziesz się z tym lepiej czuła. faktycznie niefajna sytuacja itd, ale nie jakaś makabryczna byś się tym mga stresowała... stało się, trudno, ale trzeba zyc dalej i starac się nie popełniac już takich błędów. Także głowa do góry!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Umarłam.
Dawid się odezwał.

Powinnam go olać, ale wróciło, wszystko wróciło, a on tylko potwierdził sobie, że mi nadal zależy i znów zniknął…

Umarłam, naprawdę, w środku. Myślę tylko o tym, że chcę być sama, zawsze sama tylko sama. Nic się nie zmieniło. Tylko teraz nikomu nie mogę o tym mówić, uznaliby mnie za ofiarę.

Wiem co powinnam zrobić. Powiedzieć mu żeby zniknął z mojego życia. Żeby przestał mnie wykorzystywać. Żeby zajął się swoim zyciem, skasować wszystkie wiadomości, usunać zdjęcia i spróbować zapomnieć.
Nie umiem tego zrobić. Nie umiem sobie pomóc. Nikt inny nie chce zobaczyć jak umieram. Albo nikogo to nie obchodzi.

Jest mi tak nudno, trudno, smutno i samotnie. Dużo przysłówków.

No comments, please.
  • awatar Don't Forget.: Powrót do przeszłości jest najgorszą rzeczą,jaką można zrobić , wiem to z własnego doświadczenia. Bo to , co było już nie wróci, a niektórzy nie zmieniają się wcale , mimo że darzymy ich wciąż wielką sympatią itp. Wbrew pozorom , to przynosi tylko ból i smutek , bo wraca wszystko , a już jak wraca, to ciężko się od tego uwolnić , odciać i znów zacząć od początku. Trzeba raz na zawsze postawić kreskę w miejscu , kiedy to się skończyło i nie pozwalać na powroty. To Cię tylko rozwala psychicznie. Sądzisz,że nigdy nie będziesz w stanie do nikogo poczuć tyle co do tej osoby i to rozumiem. Ale jesteś jeszcze młoda i sporo przed Tobą . Pozwól życiu pokazać Ci ile ma jeszcze do zaoferowania nowego . Bądź silna .
  • awatar Mysterious lady: Zgadzam się w 100% z I'm fine. Wiem że to nie jest łatwe ale właśnie sama oszczędzisz sobie cierpienia... wszysto leży w naszej psychice i jak wierzysz w to że Cie niszczy to tak właśnie jest... skup się na myśli pozytywnej.. że wcale go nie potrzebujesz, że bez niego jest Ci dobrze i że już ruszyłaś dalej... zacznij w to wierzyć i tak właśnie będzie... mówie Ci... możesz pomyśleć że to jest oszukiwanie samej siebie ale myślę że to bardziej pomoże niż wieczne myślenie o nim i o tym jak Cię skrzywdził... pozytywne myślenie bardzo pomaga ! Także głowa do góry i pierś do przodu !
  • awatar I'm fine.: Czasami trzeba odpuścić i postarać się zapomnieć, mimo iż czasem może być to bardzo trudne. Oszczędzisz sobie cierpienia. Olej go, potraktuj w taki sam sposób, w jaki on potraktował Ciebie. Niech zobaczy jakie to uczucie. Nie daj mu możliwości powrotu, bo uzna, że jesteś słaba i będzie mógł wracać zawsze kiedy tylko chce, a Ty przyjmiesz go z otwartymi ramionami. Robi z Tobą co chce - to Cię niszczy. Lepiej raz,a pożądnie wyrzucić go z życia, niż cały czas cierpieć. + Trzymaj się :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie pisałam, bo chciałam napisać kiedy będę silna, pozytywna i szczęśliwa.
Ale. Nic się nie zmieniło.
Od 6 grudnia nic się nie zmieniło. Coś tam na studiach, ale jest mi coraz trudniej bo mam to coraz bardziej w dupie. No, na tańce też chodzę, jest coraz lepiej bo jestem zmęczona wracam i zasypiam i wiecie. nie umieram.
Jest sobota, siedzę sama, napiłabym się wódki najchętniej, ale zawsze jak piję wódkę to robię głupoty: piszę do Dawida.

Okej. Próbuję poznawać innych ludzi. Zapomnieć o nim. Zdaję sobie sprawę że nie był dla mnie dobry. Że nic dla niego nie znaczyłam, bo skoro nie był w stanie się do mnie odezwać przez 3 miesiące to znaczy że życie beze mnie mu się całkiem układa. Wiem, że ma Alinę, w końcu jak mogę konkurować z kimś takim jak ona? Dałby się za nią pokroić wiem to. Ona zna go na wylot, bywa u niego w domu on się o nią troszczy. Jest jego numerem jeden i czemu mnie to nadal rusza? Bo znów przegrywam i to z kimś komu nie dosięgam do pięt. Najpierw modelka która chodzi u Diora (sic!) a teraz Mistrzyni w tańcu towarzyskim.
Będę z tym żyć, ale tym razem jest inaczej. Jakoś przejechało mnie to. Myślałam, że jestem kimś a jednak jestem nikim. Jakoś nie przeżyłam swojej żałoby jeszcze. I najgorsze jest to że nie mogę nikomu o tym powiedzieć: one nie mogą tego zrozumieć. nie potrafią. on nie umiał tego zrozumieć i ja też nie mogę tego zrozumieć. Mam ochotę krzyczeć żeby ktoś mi pomógł. Ale kto mi może pomóc?

Mam wysypkę na stopach i plecach i brzuchu, gorączkę, katar i kaszel.
Mam nową współlokatorkę z Ukrainy. I ten. Trochę mnie tylko wkurza ale wiele się nie zmieniło. Po dogłębnej analizie okazało się że nie mam przyjaciół. I nie jest ti chyba bardzo smutne.

Ludzie zawsze odchodzą.
Tęsknie za moim miastem. Warszawa jest bezduszna, jest zimna, szybka ludzie się nie widzą, nie patrzą. Zastanawiam się jak wielu z nich przechodzi przez piekło. Bo w oczach mają pustkę i zmęczenie.
Chyba kupię sobie psa. Będę miała do kogo wracać i po co wychodzić z domu.
Miałam zrezygnować z pisania tutaj, ale skoro nie mam komu tego powiedzieć, napisać, wykrzyczeć ani wypłakać to napiszę tu.
Tęsknię za swoim życiem z końca wakacji. Chcę wrócić do Londynu i trzymać go za rękę. I biec razem na autobus.

A więc… nie ma jutra.

Zawód miłosny może zmienić ludzi w potwory przepełnione smutkiem.

— Mathias Malzieu, "Mechanizm serca"
  • awatar eiiuzalezniasz: Musisz sobie sama pomóc. Jeżeli pomożesz sobie choć odrobinkę, to szczęście też się do Ciebie odezwie. Kup tego psa i nie czekaj aż to wszystko o czym marzysz samo przyjdzie. Rusz z czymś, chodź minimalnie
  • awatar Don't Forget.: Nie mów tak, jesteś wartościowa i musisz spotkać odpowiednich ludzi, by tego doświadczyć. Życie i studia w Warszawie mogą być dla Ciebie trudne. Ciężko jest zacząć od nowa w miejscu, w którym człowiek niezbyt dobrze się czuje. Ale jesteś silną kobietą. Udowodnij to. Przede wszystkim sobie , a zobaczą to wszyscy wokół. Spróbuj otworzyć się na ludzi- choć wiem jak to zadanie jest trudne . I cholernie łatwo mi mówić ,ze się poskłada ,że będzie dobrze . Bo każdy z nas przeżywa tą "żałobę" na swój sposób. Jednak u Ciebie już wystarczy . Podnieś się z dołka . Wierzę w Ciebie . Nie możesz pozwolić, by szczęśliwe,młode życie uciekało ci między palcami z powodu osób, których mało obchodzisz.
  • awatar Hungry for love: O nie ! Na pewno nie jesteś nikim ! Co to to nie ! Jeszcze będziesz szczęśliwa... zobaczysz...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Jestem sam. Sam tutaj i sam na świecie. Sam w sercu i sam w głowie. Sam wszędzie przez cały czas, od kiedy pamiętam. Sam w Rodzinie, sam z przyjaciółmi, sam w Pokoju pełnym Ludzi. Sam, kiedy się budzę, sam każdego koszmarnego dnia, sam, kiedy w końcu nadchodzi ciemność. Jestem sam na sam z przerażeniem. Sam na sam z przerażeniem. Nie chcę być sam. Nigdy nie chciałem być sam. Kurewsko tego nienawidzę. Nienawidzę tego, że nie mam z kim porozmawiać, nienawidzę tego, że nie mam do kogo zadzwonić, nienawidzę tego, że nie mam nikogo, kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie, powie mi, że wszystko będzie w porządku. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo, z kim mógłbym dzielić nadzieje i marzenia, nienawidzę tego, że przestałem mieć nadzieje i marzenia, nie znoszę tego, że nie mam nikogo, kto powiedziałby mi, żebym się trzymał, że jeszcze kiedyś je odnajdę. Nienawidzę tego, że kiedy krzyczę, a krzyczę jak opętany, to krzyczę w pustkę. Nienawidzę tego, że nie ma nikogo, kto by usłyszał mój krzyk, i nie ma nikogo, kto pomógłby mi nauczyć się, jak przestać krzyczeć."


Fantastyczne podsumowanie.

Jutro jest egzamin z logiki. Boję się jak jasna cholera. Boję się że uwalę. Boję się że mi to nie wyjdzie, że to będzie kolejna porażka.

Uczyłam się przez te kilka dni jak szalona ale nie wiem czy to wystarczy a mózg już mi paruje.

W niedzielę coś mnie napadło, kupiłam wódkę i wypiłam do lustra, sama jak jakaś alkoholiczka. Leżałam na podłodze, wypaliłam paczkę papierosów. Ostatnią.
Myślałam o NIM. i nie wiem jak nie wiem kiedy napisałam do niego. A on mi odpisał. Tylko ja byłam już coraz bardziej pijana. Zaczęłam gadać głupoty. Znaczy to nie były głupoty tylko prawda, której nie chciałam nikomu demonstrować.

"Jesteś cudowna, ładna, inteligentna, nie denerwuj się tak, tylko źle się zakochałaś."

ŹLE. SIĘ. ZAKOCHAŁAŚ. Źle. W Nim.

Wtedy myślałam, że go to coś obeszło. To moje piekło, ale chyba nie. Chyba się śmiał po prostu. Chyba myślał, że jestem tylko pijana. A, chociaż rzeczywiście trzeźwa nie byłam, to byłam przede wszystkim nieszczęśliwa.
Tak bardzo go to nic nie obchodzi.
Tak bardzo za nim tęsknie.
Tak bardzo cieszyłam się jak mi odpisał.

Wiem, że kiedyś będzie lepiej, ale… nie wiem czy dotrwam do tego KIEDYŚ.
Czemu jestem taką parodią człowieka to nie wiem. Jakaś porażka, jakaś nadwrażliwość, jakieś chroniczne odrzucenie.



Z optymistycznych rzeczy: tańczę, znalazłam klub, to są jadne punkciki mojego dnia, chciałabym nie musieć wychodzić z treningu, styrać się. Ból fizyczny w całkiem miły sposób okrywa ból psychiczny. Po sesji przycisnę. Osiągnę coś. Nie musze być najlepsza, wystarczy że nie będę najgorsza. Że będę mogła tańczyć, to wszystko.


Samotność to taka straszna trwoga
Ogarnia mnie, przenika mnie
Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że
Że nie ma Boga, nie ma nie!….


But you are dreaming of other things
And who knows if you will remember
That between the moon and the stars
I am waiting for you with open arms
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Przyzwyczajam się do jego nieobecności, do chronicznego bólu.
Zmieniam się, staram się być ciągle zajęta, skupiam się na nauce, tańcu, ćwiczę, zdrowo się odżywiam, nie palę.

Inwestuję w siebie. Robię chyba to co potrzeba, żeby nie być ofiarą losu, żeby nie poddać się.
Właściwie jest całkiem dobrze.
Sesja się zbliża, boję się jak cholera, czasami mam wrażenie że jestem za głupia na te studia, czasem myślę, że może dam radę. Staram się bardzo, ale co jeśli to nie wystarczy? Wiem że się przejmuje może za bardzo, ale co mi zostało oprócz tego?
Muszę się jakoś zmusić do zrobienia tego co należy. Do wytrwania na tym prawie.

Ktoś się odezwał w sprawie mieszkania więc może będę miała lokatorkę

Moja przyjaciółka mnie olewa. Kolejna osoba która odejdzie? Czemu nie, już przywykłam.

Cały czas mam nadzieję, że On wróci. Wiem nie powinnam. I nie pozwalam sobie o nim myśleć ani mówić, ani otwarcie tęsknić, duszę to w sobie, ale ta iskierka nadziei została. Mam mu dużo do powiedzenia, do wykrzyczenia, dużo pytań bez odpowiedzi.

Bycie 'nie dość dobrym' ciąży, jak jakiś tatuaz, jakaś metka, napis którego nie możesz zmyć. Patrzysz w lustro i widzisz: odrzucona, niewystarczająca. Ale spokojnie, można z tym żyć. Wstawać rano, uśmiechać się.

zakochałam się w tej piosence dzięki Don't Forget

In case you don't find what you're looking for
In case you're missing what you had before
In case you change your mind, I'll be waiting here
In case you just want to come home
In case you're looking in that mirror one day
And miss my arms, how they wrapped around your waist
I say that you can love me again
Even if it isn't the case ….


Po prostu wróć, wszystko się poukłada. Będę lepsza, potrafię być lepsza, wiem że tak.


Crawling back to you
Ever thought of calling when you've had a few?
'Cause I always do
Maybe I'm too
Busy being yours to fall for somebody new
Now I've thought it through
Crawling back to you

Ciekawe czy czasem myśli o mnie?
  • awatar Don't Forget.: Tytuł ... ;/ Dobrze,że robisz coś dla siebie ,że się starasz,że żyjesz, bo to bardzo ważne. To dobry początek ,aby żyć 'od nowa' . Jednak często się zastanawiam czy istnieje jakieś 'od nowa' ... I nie musisz dusić w sobie tych wszystkich emocji , mi to nie pomogło ... Czasem tak boleśnie odczuwam przypływające wspomnienia,a czasem kompletnie o nim nie myślę.Minęło sporo czasu w moim przypadku,jednak wciąż mam nadzieję,że wróci, że wszystko będzie dobrze. Rozumiem Cię doskonale. Obwiniam się coraz częściej o to ,że zepsułam , nie doceniałam ,że odeszła miłośc mojego życia mimo mojego młodego wieku..A teraz mimo że żyję powiedzmy normalnie , nie potrafię odnaleźć się w tych sprawach... Cieszę ,że mogłam Cię zainspirować. Również identyfikuje się z tym emocjonalnym utworem... Powodzenia na sesji , na pewno zdasz. I pamiętaj , Stay Strong ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ja to sobie lubię posiedzieć na dworcu. Jakoś zawsze tu ląduje…

Nie układa się jakoś. Miało się poukładać ale jakoś się nie układa …
Tak w sumie jeżdżę z zajęć na zajęcia, siedzę sama, jem, ćwiczę, znów jem, znów czytam, oglądam tv, czasem ktoś zadzwoni ale raczej rzadko, może mama raz w tygodniu.
Nie spodziewam się już żadnych wiadomości. Od Niego i od nikogo.

Chcę wrócić do tańca na poważnie, nie jakieś tam zajęcia w szkole podstawowej na korytarzu (taa..). Chcę mieć zajęcie, mieć co robić po wykładach a nie gapić się w TV. Może pojechać na jakiś turniej, skupić się na sobie, poznać jakichś ludzi mieć do kogo usta otworzyć

Wziąć się w garść, bo nikogo nie obchodzi moje jęczenie, moje załamanie. Gorsze rzeczy niż samotność się zdarzają.
Mam tylko problem bo nie mam się komu wygadać. Opowiedzieć o tym co mnie dręczy. Muszę być twarda.

Nie sądziłam że jak stracę D. to stracę najbliższego przyjaciela. Nawet jeśli mu na mnie prawie wcale nie zależało to był lepszym przyjacielem niż wszystkie te dziewczyny, które twierdzą że mnie znają, a potrzebna im jestem tylko jak mają problemy.
Czuję, że wszyscy są szczęśliwsi beze mnie. Łatwo ze mnie zrezygnować. Sama bym z siebie zrezygnowała. Gdybym mogła. Ale póki co muszę się męczyć ze sobą.

Może potrzebuje trochę samotności, ciszy i spokoju, żeby się pozbierać nie zadręczać innych moim niepozbieranym życiem.

Tęsknie, tęsknie, chciałabym cofnąć czas do początku grudnia, odzyskać D. i motywację, odzyskać mojego przyjaciela. Nie chcę go zapominać, nie chcę już nikogo tracić.

….przepraszam, że piszę
nie chcę przeszkadzać
zastanawiam się tylko
jak ci bije moje serce…
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Co tam u was?
ja dziś przygotowałam pyszną lasagne. Jestem z siebie dumna.
Na smutki polecam gotowanie, na niechęć do życia: zmywanie (bo chyba nie ma nic gorszego), na troski prasowanie.

Sesja się zbliża, nie chce mi się uczyć. Normalne.
Jutro jadę do Krakowa na weekend. Na turniej tańca i spotkać się z koleżankami: uznały, że muszą mi poprawić nastrój, więc już się cieszę. Będzie super <3 Dawno nie jechałam pociągiem więc boję się trochę, że się pogubię, ale to zawsze jakaś przygoda.

D. ma chyba w ten weekend studniówkę. Chyba, bo nie wiem. Nic już o nim nie wiem.

•"Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować".•

Miłego weekendu Miśki.





This is the last time I’m asking you this
Put my name at the top of your list,
This is the last time I’m asking you why
You break my heart in the blink of an eye
  • awatar Demonologia: tylko wewnątrz cichy głos krzyczy kurwa mać ... ehh .. jakie to znajome ..
  • awatar rozausagi: Milczenie...najgorsza odpowiedź
  • awatar Hungry for love: O mniam, lasagne :D Też mi się właśnie nie chce uczyć no ale trzeba ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Więc tak. Wczoraj D. był na studniówce: nie swojej, poszedł z koleżanką z którą rozmawiał tak rzadko, tak prawie nigdy. Widziałam zdjęcia i trochę się zdenerwowałam.
Trochę się zdenerwowałam.
Wpadłam w histeryczny szał. Płakałam, kasowałam zdjęcia, płakałam. Podrapałam sobie ramiona, do krwi, a potem obgryzłam paznokcie też do krwi.

Nie chodziło o to, że z nią poszedł. Nie, nie. Nie jest mi nic winny. Ale rok temu tak bardzo chciałam, żeby poszedł ze mną, a on nie mógł. Nie dał rady. I teraz... Bardzo ładnie wyglądał w garniturze. I muszce.
Płakałam, bo moje marzenia spełniły się komuś innemu. Byłam wściekła na los i krzyczałam, nienawidzę Cię, ale nie do D.
Do nie wiem siły wyższej, Boga w którego nie wierzę, Allaha, Buddy, Karmy, Przeznaczenia. Kogoś lub czegoś co patrzy się na mnie i się śmieje.

Boję się wchodzić na fejsa, że zobaczę jego uśmiechniętą twarz, gdy jest szczęśliwszy beze mnie.

W wigilię napisał mi, że tęskni, że się odezwie w tym tygodniu to pogadamy. Ten tydzień minął. Nie chcę, żeby się odzywał.

Obcięłam włosy, bardzo króciutko, przefarbowałam się na czarno.

Dam radę, wstanę i pójdę dalej. Ogarnę się.

Oby mi blizny na tych rękach nie zostały.

*senną nocą przypomniał o sobie telefon- "nie czekaj. jutro już będziemy razem." nie zrozumiałem.
spojrzałem na nadawce. nie zrozumiałem.
o 3.26 ktoś chciał mi powiedzieć, że jutro będzie. nagle całe ciało pojęło, że to Ona.
z niejasności sytuacji wolałem poczekać.
ludzkości! było warto. to był sen.

przecież tylko tak się widujemy.*


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dawno tu nie pisałam.
Ale to dlatego że jest świetnie, naprawdę.
Super, wszystko idealnie.
Serio.

Wcale nie płaczę, wcale nie chcę żeby się odezwał, wcale nie jest mi przykro, że nie byłam dla niego dość ważna, nawet jako przyjaciółka.

Nie, wcale mnie to już nie obchodzi.

Jestem pełna życia i energii, wcale nie śpię całymi dniami. Nie piję i nie palę. Ani trochę.

Kupiłam pralkę i telewizor. I sweterek. Sweterek też kupiłam.

Jutro farbuję się na czarno i ścinam włosy.

Odezwała się moja stara przyjaciółka. Jest miła i wszystko okej, ale ja tylko pamiętam co mi powiedziała jak mnie zraniła.
Ale pogadajmy o serialach, czemu nie.

"...Więc dlatego wszyscy przegramy; dlatego, że przechodziliśmy obojętnie obok czegoś, kiedy powinniśmy pozostać; i dobrze, że nam to nie będzie wybaczone."


Zapomniałem o Tobie już zupełnie. Ciągle muszę o tym pamiętać.



"przepraszam
już nie napiszę
dla ciebie wiersza

świat ani ja nie znamy strof
zdolnych unieść żal po "my"
które nigdy nie wybrzmiało"

  • awatar rozausagi: Żyję....i będę żyć lepiej dla siebie
  • awatar anegdotka: Ironia dobra rzecz - uwielbiam ją. Ale mam nadzieję, że Ty w tym wpisie jej nie użyłaś. Chcę wierzyć, że jesteś szczęśliwa i już zapomniałaś o tym chłopaku. Jest nowy rok - mamy czyste kartki. Wierzę, że Ci się uda pokonać wszystkie przeciwności.
  • awatar Mysterious lady: Hmmm, mam nadzieję że faktycznie jest tak jak piszesz, chociaż wyczuwam sarkazm.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
"Właśnie wróciłem z miejsca, gdzie byłem duszą towarzystwa, a z ust mych płynęły nieustannie dowcipy, śmiali się wszyscy, byłem podziwiany - ale myślami byłem daleko, na krańcu świata...

Wyszedłem i chciałem się zastrzelić."

Taka sytuacja.


I know you don't care too much but
i still care.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
a więc stało się.
napisałam mu wszystko że mi zależy a on:
przepraszam jeśli wysyłałem Ci błędne sygnały, chcę się tylko przyjaźnić, bardzo Cię lubię, nie jestem gotowy na związek i chyba nigdy nie będę.

nie powiem że się nie spodziewałam. ale co z tego i tak kurewsko boli.

nie da się mnie kochać. ani nienawidzić. mnie można lubić. Trochę, bez przesady, w granicach normy.

nie spodziewajcie się mnie w najbliższym czasie.
chyba przestaję istnieć.
  • awatar rozausagi: Wiem, że to banalne ale nie poddawaj się, nie rezygnuj z siebie nie warto dla facetów, którzy na nas nie zasługują !!
  • awatar Don't Forget.: Ohh rozumiem cię doskonale , dobrze ,że mu powiedziałaś . Przynajmniej się nie łudzisz. Jest cholernym idiotą , jeśli nie widzi jak wspaniałą dziewczyną jesteś . Często się zastanawiam czemu tak bardzo kochamy tych , których mieć nie możemy ... Nie wiem , gdzie są faceci , którzy będą nas kochać za wszystko , przy kim nie trzeba się będzie martwić ... Musisz być silna . Nie możesz się podać, nie przez niego . Kiedy on o Tobie myśli niewiele , a Tobie przez niego wali się świat . Nie może tak być ... Kiedy skończył się mój związek , z kimś kogo mega kochałam myślałam,że nie dam rady żyć normalnie , ale każdego dnia mówiłam sobie "Nie płacz, przecież on się Tobą już nie przejmie , nie wróci, nie warto , stracisz kilka dni życia na rozpacz" . Dalej nie trafiłam na kogoś odpowiedniego, a minął rok . Nie wiem czy szybko na kogoś trafię ... Ale nie możesz zamykać się na świat z powodu jednej osoby. Bądź silna . Bo jesteś wspaniała taka, jaka jesteś . :*
  • awatar Samobójca †: dziewczyno.. nie wiem jakimi słowami mam Cię pocieszyć, ale chyba nic nie jest w stanie teraz Cię pocieszyć.. mnie też boli fakt, że już nie będzie mój.. kurwa.. jakie to życie jest pojebane.. dlaczego kochamy tych, których nie możemy.. ale cieszę sie, że napisałaś do Niego.. w końcu to z siebie wyrzuciłaś.. a co On z tym zrobi to już jego sprawa.. trzymaj się.. ps; nie tylko Tobie zawala się Świat. nie jesteś sama. pamiętaj o tym <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
wróciłam z Berlina.
było... nie wiem jak. dobrze, źle, a zimnem wiało tylko od Niego.
żałuję tylko że nie umiem się z nim przyjaźnić. że nie potrafię być z nim i go nie kochać. Nie obwiniam się za te uczucia, jego już też nie, bo jaka w tym jego wina?
Ale jest mi przykro, czuję jakiś żal, jakieś... jakąś porażkę.
Zdecydowałam już że mu powiem. Że wyklepię tę wiadomość. Bo to, że go kocham nie jest żadnym grzechem prawda? To go nie skrzywdzi. Skrzywdzi tylko mnie...
Bredzę. Przespałam calutką niedzielę: wstałam o 13, położyłam się o 17. Dziś jechałam autobusem do Wawy a jak przyjechałam to dalej spałam. Jakby śpiączka pourazowa, czy coś. Ale dobrze, bardzo dobrze, jak śpię to nie boli, nie myślę, nie zastanawiam się

Jakieś te moje wpisy ostatnio są takie bez sensu. Wszystko jest ostatnio takie bez sensu.
Bloga traktuje jak terapię. Nie piszę tu wcale o dobrych rzeczach. Tylko tych które mnie przybijają. Może to źle. Ale czuję że tak muszę, że jest mi po tym lepiej.

Może jestem dziwna, że nie umiem odpuścić? Że nie umiem iść dalej? To jest normalne? Czy nie? Czy wszyscy to tak przechodzą? Chyba nie, bo moje przyjaciółki zbierają się szybciej. W międzyczasie zaliczają kilka wielkich miłości i kilka związków, a ja wciąż czekam na swoje 5 minut.


you go back to her and I go back to black...
  • awatar lilysmith: Back to Black. Uwielbiam ten numer. :)
  • awatar rozausagi: myślę, że każdy potrzebuje czasu i nie jest on jednoznacznie określony. I mam nadzieję, że spotkasz osobę przy której obecna miłość blednie i gdy spotkasz tą osobę to pozwolisz się jej do siebie zbliżyć :) Trzymaj się kochana :* Jetem z Tobą :)
  • awatar Don't Forget.: Nie ma w tym twojej winy ... I wcale nie bredzisz, traktowanie tego bloga jak terapię jest bardzo dobrym krokiem . Nie dusisz w sobie tych wszystkich emocji , które są pewnie okropne ... Powinnaś mu powiedzieć o swoich uczuciach . Masz rację. To go raczej nie skrzywdzi ... I nie tylko ty tak masz... Ja też nie potrafię odpuścić,nie rozumiem pewnych zakończeń, dlaczego inne dziewczyny szybko zapominają i cieszą się następną znajomością,kiedy ja dalej "płaczę"za tą poprzednią... To chyba jakaś cholerna nadwrażliwość. Ale nie ma nic złego w tym,że czekasz na swoje 5 minut ... Stay Strong :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Było za dobrze. Zbyt kurwa dobrze więc wszystko musiało pójść się pieprzyć. Boże jaka ja byłam naiwna. Myślałam że nikogo sobie nie znajdzie? Albo, że jednak mimo tego wszystkiego wybierze mnie? O czym ja myślałam?

W środę napisał mi taką wiadomość: Marto!
Dziekuje co ze czasem moge do cb zadzwonić i porozmawiać
Dziekuje ze jestes

Potem byliśmy w kinie w sobotę. Jedziemy do Berlina. Przyjeżdża we wtorek do Warszawy

Było idealnie.

Ale jakaś laska oznacza go na: w związku. Mówi że to żarty. Potem mówi, że ukrywa swoje uczucia do kogoś i jednocześnie zakochuje się w tym kimś coraz bardziej ale na razie nie powie mi o kogo chodzi bo jeszcze nie czas.
Nie wiem o kim to napisał. Nie wiem kiedy mi powie w kim się zakochał. Przeżyję ten wyjazd do Berlina ale potem... Muszę to definitywnie zakończyć. Powiedzieć mu co czuję i dlaczego nie mogę się z nim więcej kontaktować. ON nawet nie wie jak potrafi unosić mnie do gwiazd i spychać na samo dno.

Mam cholerną ochotę upić się i zapalić.

To tyle. Boli. Nie wiem czemu sobie pozwoliłam to zrobić. Znowu.

  • awatar rozausagi: Tak dla niego to takie proste...szkoda, że nie pomyśli o Twoich uczuciach!!
  • awatar Don't Forget.: Ohh biedna ... Zrobiłaś to znowu , bo liczyłaś potajemnie ,że on czuje to , co ty ... Decyzja , którą podejmiesz będzie chyba jedną z lepszych . Obyś miała w sobie tyle siły ... Chyba,że ten wyjazd do Berlina jeszcze coś odmieni . Daj znać jak poszło... Stay Strong :*
  • awatar anegdotka: Jeszcze nigdy nie zapaliłam papierosa, ale teraz mam na to taką samą ochotę jak Ty...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Znów utknęłam na dworcu w oczekiwaniu na autobus. Dzięki temu mam czas uraczyć Was jakimś wpisem
Ostatnio byłam pozbawiona internetów. Więc dostęp do wifi-rifi miałam tylko na wykładach, a to znaczy że tak z doskoku widziałam wasze wpisy.
Uruchomiłam natomiast płytę i dzisiaj jadłam już obiad w swoim mieszkaniu: zaczynam czuć się tam jak w domu, w ciągu tygodnia 4 razy myłam podłogę z bałaganiary zrobi się ze mnie jeszcze perfekcyjna pani domu!

Chyba jednak uda mi się w przyszłym tygodniu pojechać na mistrzostwa świata w tańcu towarzyskim do Berlina z D.
Bardzo się cieszę, bo właśnie potrzebuję takiej odskoczni, jakiegoś takiego wyluzowania, a w Berlinie jeszcze nie byłam no i taniec moja miłość <3

No między mną a D. jest... dobrze. W sensie jak przestałam chyba podchodzić do tego tak emocjonalnie: co ma być to będzie. Zawsze to ja się staram, spinam, angażuję i nic z tego nie mam więc dla odmiany: niech on zadziała. I o dziwo... nie jest tragicznie



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
coś by tu napisać.

przeprowadziłam się w piątek do nowego mieszkania, mojego i od tej pory nieustannie sprzątam, składam, układam, przekładam... i sprawia mi to ogromną przyjemność.

tylko niestety jak się okazało płyta jest niepodłączona a mistrzyni Echo nie jest w stanie tego ogarnąć... cóż czekają mnie fast-foody w tym tygodniu.

Studia cóż. Nie chce mi się uczyć ani nic, ale zaliczyłam kolokwium i dostałam 5 z pracy domowej także jestem spokojna, bo trochę się bałam, że sobie nie poradzę.

Uczuciowo stara bida. Ja chcę, on wysyła sprzeczne sygnały, wykończę się kiedyś, ale dziś jestem zbyt zmęczona i wkurzona na rzeczy martwe: w tym pieprzony internet (!!!) który mimo tego że nie wykorzystałam limitu danych zostaje mi systematycznie spowalniany.

Chamstwo.

Chyba po prostu położę się spać a jutro może znajdę rozwiązanie moich problemów...
  • awatar memory22: tez uwielbiam takie małe przekładanie i układanie i porządkowanie :D
  • awatar Don't Forget.: Oh przemeblowanie - fajna sprawa :) Też mi się włączył leń , nie mam ochoty na naukę , więc rozumiem :) I wiesz może zrezygnuj z niego ... Czy to jest tego wszystkiego aż tyle warte ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
D. nie dzwonił w tym tygodniu.
Nie odpisał na smsa, ani na wiadomość na fejsie.
A soboty, w których "nie będę miał dla Ciebie czasu, muszę trenować, przykro mi, chciałbym ale wiesz jak jest..." spędza na zakupach z kolegami.
Dupekdupekdupekdupek.
Odpuszczę chcę odpuścić, potrafię odpuscić

Byłam na imprezie z ekipą. I był taki chłopak, Kamil. Nie wiem co z nim ale kręci mnie. Nie chcę z nim być. Nawet teraz wydaje mi się to śmieszne. Ale coś w nim było, coś takiego że jak podbijał do innych lasek to mnie to wkurzało, byłam zazdrosna.
A dodam, że i tak mu się nie podobam.

to co w sobie mam tylko ciągnie mnie w dół

Nikomu się nie podobam.
Muszę się ogarnąć. Potrzebuje siłowni.
Czy któraś z was korzystała z usług trenera personalnego? Warto/nie warto?



Troszeczkę motywacji w związku z tym:




  • awatar Mysterious lady: Oh, na pewno sie komus podobasz... a silownia nie zaszkodzi tylko pomoze takze do roboty !:)
  • awatar anegdotka: Ja dochodzę do tego samego wniosku - nikomu się nie podobam...ehh. Pełno dupków na tym świecie. Gdzie Ci prawdziwi mężczyźni??
  • awatar Don't Forget.: Odpuść D. Jakoś to będzie .Skup się na sobie :) Powodzenia :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzień jak każda środa, jak co dzień, walczę żeby się podnieść z łóżka, zmaltretowana dojeżdżam na uczelnię, uśmiecham się do ludzi nawet z nimi gadam czasem o pogodzie, czasem o niczym, czasem o uczelni. I dzień mija i w sumie nie mogę powiedzieć, że jest mi z tym źle. Wręcz przeciwnie.

Ale potem wracam do domu i te myśli, które odpychałam od siebie przez cały dzień wracają. Zalewają mnie. I wiem że nie chodzi o nic, tylko o niego. Że dałam się omotać. Że chciałabym wiedzieć co robi, gdzie jest, o czym myśli.

Widziałam go ostatnio 30 sierpnia. Tak dawno.

Boże jaka jestem słaba. Przywiązać się do kogoś kogo nie ma w moim życiu. Przywiązać się tak mocno, żeby nie móc o tym mówić na głos. Tak mocno żeby usypiać się płaczem i funkcjonować, bo przecież zadzwoni, może kiedyś, dla tego "co by było gdyby" Kochać kogoś kto jest wirtualnie. Kogoś kto sam siebie określa "przyjacielem na odległość".


Sometimes love is not enough...
  • awatar rozausagi: 24 września...wiem o czym mówisz :/
  • awatar Don't Forget.: może warto i już czas się od tego odciąć i znaleźć czas na realne przyjaźnie ? Rozważ to i Stay Strong <3
  • awatar anegdotka: Jest ciężko. Widzę po sobie, że gdy jestem w szkole, wśród ludzi to jakoś funkcjonuje, nie myślę o tym czego nie ma... Wracam do domu i wszystko wraca... Dlaczego musi być tak ciężko? Czemu ciągle dostajemy od życia kopniaki w dupę? Czy my nie zasłużyliśmy na miłość? Trzymaj się, Kochana :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
i dobry nastrój zamienił się w pustkę.

Uczę się do pierwszego kolokwium, które bardzo chciałabym zaliczyć, ale im dłużej czytam to prawoznawstwo, tym bardziej czuję, że nie dam rady. Nie chcę zawieźć siebie, rodziców itd. ale czuję się jakbym przeceniła swoje możliwości.
Mam nadzieję, że to tylko taki przejściowy etap i że to rozzczarowanie samą sobą jakoś mi minie.

Spotkanie z D. znów nie doszło do skutku. Sam je ciągle proponuje i sam je odwołuje. Wiem, że on trochę nie ma na to wpływu, no ale... chyba jakby naprawdę tego chciał to co by mu stanęło na drodze? Odległość?
Okej, wiem, że czasami tak jest, że to nie wychodzi ale... nie wiem czy on chcę się tak naprawdę zobaczyć ze mną, czy po prostu się rozerwać.

Zaproponował mi wyjazd na weekend do Berlina: żeby obejrzeć mistrzostwa świata no i żeby po prostu wyjechać. Czy ktoś mi może wyjaśnić o co temu chłopakowi chodzi? Wiem, że nie chcę ze mną być, bo przecież by był, ale po co w takim razie, kiedy już myślę, że mu nie zależy to on planuje ze mną wyjazdy a to Berlin, a to Kraków, a to narty czy nawet już wakacje.
Tyle o D. czyli standardowo jedno wielkie nie wiem o co chodzi.

Pod koniec tygodnia wprowadzam się do nowego, swojego mieszkania. Będę szukać kogoś do wynajmu jednego z pokoi, bo samotność mnie miażdży, dogniata po prostu i płakać mi się chcę z samego tylko uczucia odosobnienia. Kiedyś byłam bardziej towarzyska ale teraz jakoś się do ludzi nie garnę.
Może chodzi o to, że Ci znajomi, których już znam i mogę z nimi wyjść no cóż... są spoko, ale czuję się przez nich zepchnięta na margines.

Może tam jest moje miejsce: z tyłu, z boku, poza nawiasem, na marginesie.



  • awatar Mysterious lady: Co do kolokwium to moze faktycznie nie bedzie tak zle... w kazdym badz razie nie nastawiaj sie negatywnie bo faktycznie moze nie wyjsc... uwiwrz w siebie ;) A co do D to moze powiedz mu co o tym wszystkim myslisz i zapytaj sie o co ku chodzi bo tak to bedziesz nad tym myslec wiekami a i nic z tego nie wyniknie... chyba kazdy z nas nie lubi tak nie jasnych sytuacji.
  • awatar rozausagi: piękna piosenka :)
  • awatar Don't Forget.: Hmm , skoro cię tak traktuje powiedzmy "doskokowo" , to faktycznie , jak ty masz się w tym wszystkim czuć. Rozważ sama czy taki układ Ci pasuje , chociaż zdaje sobie sprawę ,że nie chciałabyś go tracić ... Ciężka sprawa . Bardzo . Będziesz tak w tym tkwić póki na nowo się nie zakochasz ... Też ostatnio nie lgnę do ludzi , stoję na uboczu , czasem mi to pasuje ,czasem wolę małe grono niż przepych . No ale tak , nikt nie powinien być na marginesie , każdy powinien obrać swoją własną ścieżkę . Stay Strong .♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zaraz wracam do domu!
Dzisiaj miałam zajęcia na 8 więc jak budzik zadzwonił o 5.30 to myślałam że umrę. Na szczęście tylko jedne ćwiczenia więc wróciłam, obejrzałam moje ukochane seriale, w których mam straszne zaległości a potem przespałam pół dnia
Uwielbiam takie leniwe dni.

Jeśli chodzi o seriale to polecam The Walking Dead i Bez Tajemnic. Dwa różne klimaty ale obydwa są świetne, więc jeśli macie trochę wolnego czasu: polecam.

To był całkiem dobry tydzień. Nie było kryzysu. Spotykałam się z nowymi znajomymi powoli się poznajemy, jest coraz sympatyczniej.

Oczywiście, ciągle myślę o D, on też pisze i dzwoni. Nie wiem co z tego będzie ale nie chcę o tym myśleć, nie chcę podejmować żadnych działań ani decyzji. Tak dawno nie było stabilnie i dobrze, że teraz trzymam się tego spokoju jak ostatniej deski ratunku. Więc jest dobrze, jest dobrze, trochę samotnie ale przynajmniej normalnie, bez dramatów i kryzysów.

A tak odbiegając od tematu, nie wiem czy powinnam to tu pisać.
Ostatnio mam straszną ochotę na seks. Dla ścisłości, nie robiłam tego nigdy bo po prawdzie, po prostu nie miałam z kim. Ale mam już taką potrzebę i boję się, że zrobię z tej "potrzeby" coś głupiego.




"Nic nie jest tak intymne jak spanie obok drugiej osoby - pomyślała - nawet seks. Człowiek jest wtedy całkowicie bezbronny. Spanie obok drugiej osoby, w odległości paru centymetrów to akt absolutnej ufności." ~Jonathan Carroll
  • awatar ugh: nie rób tego pochopnie bo możesz potem żałować. ;)
  • awatar rozausagi: :):)
  • awatar Don't Forget.: Dobrze wiedzieć,że u Ciebie jest stabilizacyjnie . Oby wszystko szło w dobrym kierunku :) Ohh , wiem o czym mówisz. Czasem też mam ochotę , hmm .. Na to . Choć też wcześniej nigdy tego nie robiłam z tego samego powodu , czasem też się boję,że z tego wszystkiego zrobię to z kimś lekko poznanym , bo co tu się oszukiwać ...Młode jesteśmy i tak to u nas wszystko działa .. Mam nadzieję,że nie zrobisz nic jednak głupiego i zostawisz to dla tego jedynego :) Stay Strong ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
i znów warszawka.

jakoś się już do niej przyzwyczaiłam i do tego mieszkania też.
tylko zaraz znowu przeprowadzka, ale cieszę się bo w końcu do swojego mieszkania, z pustymi półkami i nie będę musiała trzymać ciuchów w walizce
zbliżają się pierwsze kolokwia i trochę się boję, że nie będzie już tak miło, że nie dam rady tego ogarnąć ( zwłaszcza prawoznawstwa i logiki)...
Ale dam radę. Usiądę i poczytam, powkuwam i zaliczę

weekend minął mi nawet fajnie, byłyśmy z siostrą i kumpelą na filmie Ambassada. Kto jeszcze nie widział to polecam mnie się podobał, chociaż zakończenie nie takie do końca wesołe.
Uśmiałyśmy się za to na zakupach jak szalone, dostałyśmy głupawki i było naprawdę odprężająco. po prostu totalne niemyślenie o niczym

Tęsknie za tańcem już tak bardzo, a jakoś nie mogę się zebrać i zapisać do klubu. Nie mogę żadnego wybrać, aż wstyd. Dupa jeszcze nie rośnie, ale taniec mnie zawsze tak fajnie odprężał... Teraz by mi się przydało coś takiego. Muszę się wreszcie ruszyć.

Wesoło jest dzisiaj ))


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Mieliśmy z D. iść dziś do kina. Ale oczywiście jak już ogarniałam się do wyjścia, wyprosiłam samochód etc. to on puszcza mi pieprzonego smska: Pozabierali samochody, gdzieś pojechali, moja betka u mechanika, także przykro mi ale nie dzisiaj.

Suuuper. Świetnie. Po czym dwa smski jeszcze o tym, co się dzieje z jego autem. Bo przecież samochód najważniejszy. Pierdolę naprawdę. Po chuj on dzwoni do mnie codziennie, wisi na telefonie godzinami, opowiada ile to razy do mnie nie przyjedzie, ile razy się zobaczymy i jak będzie fajnie a potem mnie spuszcza po drucie?

Ale dobra. Wkurwiona na maksa i smutna jak to ja, obdzwaniam "kumpele" czy którakolwiek nie wyjdzie ze mną gdziekolwiek. Żadna nie raczyła nawet odebrać telefonu, dopiero za trzy godziny dostałam JEDNEGO smsa że sory ale ona nie może.

Nosz kurwa.

Weekend zajebisty naprawdę. Super. Trzecie piwo, czwarty odcinek serialu. Lustro i towarzystwo babci i jej koleżanek. Uuułaaa, euforia.

Żal mi siebie.
Pamiętam jak miałam 10 lat i myślałam, że na studiach i w tym wieku jak już będę to będę naprawdę szczęśliwa, poukładana, a jak na razie to jest obraz nędzy i rozpaczy.

are you happy now?
  • awatar Maryjane: Tez tak myślalam idąc na studia, ze bedzie swietnie, wybrałam Warszawę i kierunek prawo.... I jest beznadziejnie, ludzie odosobnieni i tylko jak wchodźe na Facebooka i widzę znajomych innego miasta, którzy poszli tam na studia-jestem załamana i samotna.
  • awatar ugh: heh też mam dziś taki wspaniały wieczór .. ;]
  • awatar impossible <3: wszystko sie poprawi. bedzie dobrze ;) nie denerwuj sie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
oszukana przez internetową informację pks spędzam upojne trzy godziny na dworcu zachodnim Warszawa. Nie polecam, okropne miejsce ale (!) jest wifi-rifi i to mnie troszkę pociesza. Nie, że jakoś bardzo ale jednak.
Wokół mnie 4 obściskujące się pary. Dzięki za przypomnienie.

Nikt nie pisze, nikt nie dzwoni, czytam trzeci raz Vivę.

Studiowanie jest coraz lepsze, poznaje wiele nowych osób, powoli się do siebie przyzwyczajamy i myślę, że nawiążę kilka fajnych znajomości może nie przyjaźni od razu, ale zawsze coś.

wczoraj zabalowałam i nie spałam u siebie w domu. po butelce wina na głowę zasnęłam u koleżanki w łóżku. po winie najpierw przeżywam euforię i atak chichotu, a potem przechodzę depresję, wszystkie moje bolączki, porażki itd są jeszcze bardziej widoczne. Napisałam do paru osób dziwne smsy. Napisałam też smska do D. na szczęście go nie wysłałam bo bym chyba spłonęła ze wstydu.

także, pozdrawia was echo prosto z dworca!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
nie umiem pozwolić mu odejść.
Jest ze mną w Warszawie, gdy jadę metrem, gdy wsiadam do autobusu, gdy słucham wykładu.
Jest kiedy wracam do domu, zasypiam, budzę się, gotuję.
stałam na szczycie Tarnicy w Bieszczadach i miałam go ze sobą.

to nie to, że nie mogę żyć bez niego, bo hej: jestem tu żyje wstaje jem idę robię mówię. a potem on dzwoni, ja wpadam w euforię i myślę tak to jest to. a potem mijają kolejne dni bez niego i tak w kółko.

Tęsknię.
Tak po prostu.
Kocham.

"Chodź, pocałuję cię tam, gdzie się kończysz i zaczynasz, chodź, pocałuję cię w trzecie oko, chodź, pocałuję cię w czoło, w głowę, w stopę, w pępek, w kolano, w knykieć, w sutki, w pępek, w duszę, chodź, pocałuję cię w twoje serce. Na dzień dobry. Na dobranoc. Na zawsze. Na nigdy. Na teraz. W samo serce."



you won't come home again...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›