• Wpisów: 384
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 00:46
  • Licznik odwiedzin: 36 125 / 2439 dni
 
echo1234
 
Więc tak. Wczoraj D. był na studniówce: nie swojej, poszedł z koleżanką z którą rozmawiał tak rzadko, tak prawie nigdy. Widziałam zdjęcia i trochę się zdenerwowałam.
Trochę się zdenerwowałam.
Wpadłam w histeryczny szał. Płakałam, kasowałam zdjęcia, płakałam. Podrapałam sobie ramiona, do krwi, a potem obgryzłam paznokcie też do krwi.

Nie chodziło o to, że z nią poszedł. Nie, nie. Nie jest mi nic winny. Ale rok temu tak bardzo chciałam, żeby poszedł ze mną, a on nie mógł. Nie dał rady. I teraz... Bardzo ładnie wyglądał w garniturze. I muszce.
Płakałam, bo moje marzenia spełniły się komuś innemu. Byłam wściekła na los i krzyczałam, nienawidzę Cię, ale nie do D.
Do nie wiem siły wyższej, Boga w którego nie wierzę, Allaha, Buddy, Karmy, Przeznaczenia. Kogoś lub czegoś co patrzy się na mnie i się śmieje.

Boję się wchodzić na fejsa, że zobaczę jego uśmiechniętą twarz, gdy jest szczęśliwszy beze mnie.

W wigilię napisał mi, że tęskni, że się odezwie w tym tygodniu to pogadamy. Ten tydzień minął. Nie chcę, żeby się odzywał.

Obcięłam włosy, bardzo króciutko, przefarbowałam się na czarno.

Dam radę, wstanę i pójdę dalej. Ogarnę się.

Oby mi blizny na tych rękach nie zostały.

*senną nocą przypomniał o sobie telefon- "nie czekaj. jutro już będziemy razem." nie zrozumiałem.
spojrzałem na nadawce. nie zrozumiałem.
o 3.26 ktoś chciał mi powiedzieć, że jutro będzie. nagle całe ciało pojęło, że to Ona.
z niejasności sytuacji wolałem poczekać.
ludzkości! było warto. to był sen.

przecież tylko tak się widujemy.*




1524719_565574630196356_1085993910_n.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego