• Wpisów: 384
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 00:46
  • Licznik odwiedzin: 37 671 / 2500 dni
 
echo1234
 
Ja to sobie lubię posiedzieć na dworcu. Jakoś zawsze tu ląduje…

Nie układa się jakoś. Miało się poukładać ale jakoś się nie układa …
Tak w sumie jeżdżę z zajęć na zajęcia, siedzę sama, jem, ćwiczę, znów jem, znów czytam, oglądam tv, czasem ktoś zadzwoni ale raczej rzadko, może mama raz w tygodniu.
Nie spodziewam się już żadnych wiadomości. Od Niego i od nikogo.

Chcę wrócić do tańca na poważnie, nie jakieś tam zajęcia w szkole podstawowej na korytarzu (taa..). Chcę mieć zajęcie, mieć co robić po wykładach a nie gapić się w TV. Może pojechać na jakiś turniej, skupić się na sobie, poznać jakichś ludzi mieć do kogo usta otworzyć

Wziąć się w garść, bo nikogo nie obchodzi moje jęczenie, moje załamanie. Gorsze rzeczy niż samotność się zdarzają.
Mam tylko problem bo nie mam się komu wygadać. Opowiedzieć o tym co mnie dręczy. Muszę być twarda.

Nie sądziłam że jak stracę D. to stracę najbliższego przyjaciela. Nawet jeśli mu na mnie prawie wcale nie zależało to był lepszym przyjacielem niż wszystkie te dziewczyny, które twierdzą że mnie znają, a potrzebna im jestem tylko jak mają problemy.
Czuję, że wszyscy są szczęśliwsi beze mnie. Łatwo ze mnie zrezygnować. Sama bym z siebie zrezygnowała. Gdybym mogła. Ale póki co muszę się męczyć ze sobą.

Może potrzebuje trochę samotności, ciszy i spokoju, żeby się pozbierać nie zadręczać innych moim niepozbieranym życiem.

Tęsknie, tęsknie, chciałabym cofnąć czas do początku grudnia, odzyskać D. i motywację, odzyskać mojego przyjaciela. Nie chcę go zapominać, nie chcę już nikogo tracić.

….przepraszam, że piszę
nie chcę przeszkadzać
zastanawiam się tylko
jak ci bije moje serce…

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
  •  
     
    Jak tak myslisz sama o sobie to niedobrze... trzeba polubić samą siebie by inni to zrobili.

    Mimo wszystko trzeba myśleć pozytywnie... także głowa do góry i do przodu !
     
  •  
     
    Oh , doskonale cię rozumiem . Ja wciąż tkwię w samotności , szukając sensu życia , którego nigdzie nie odnajduje ... Ale faktycznie zdarzają się gorsze rzeczy od samotności . Ale to nie znaczy ,że to jest nieważne .Masz prawo czuć tak jak się czujesz . Wciąż wierzę ,że któregoś dnia moje życia jakimś cudem diametralnie się odmieni . Też musisz zacząć w to wierzyć. Bo ja wierzę w Ciebie . Wyszło jak wyszło , musisz już pogodzić się z tym ,że pewnych osób w twoim życiu już nie ma . I choć to cholernie trudne musiałabyś otworzyć się z powrotem na ludzi. Być tam , gdzie poczujesz się potrzebna . Może właśnie powrót do tańca to sprawi ? I nigdy nie mów ,że ktoś mógłby być szczęśliwszy bez Ciebie . Jesteś wyjątkowa taka jaka jesteś . Kiedyś w końcu ktoś to doceni .
    Stay Strong . :*