• Wpisów: 384
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 00:46
  • Licznik odwiedzin: 37 671 / 2500 dni
 
echo1234
 

“Jestem sam. Sam tutaj i sam na świecie. Sam w sercu i sam w głowie. Sam wszędzie przez cały czas, od kiedy pamiętam. Sam w Rodzinie, sam z przyjaciółmi, sam w Pokoju pełnym Ludzi. Sam, kiedy się budzę, sam każdego koszmarnego dnia, sam, kiedy w końcu nadchodzi ciemność. Jestem sam na sam z przerażeniem. Sam na sam z przerażeniem. Nie chcę być sam. Nigdy nie chciałem być sam. Kurewsko tego nienawidzę. Nienawidzę tego, że nie mam z kim porozmawiać, nienawidzę tego, że nie mam do kogo zadzwonić, nienawidzę tego, że nie mam nikogo, kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie, powie mi, że wszystko będzie w porządku. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo, z kim mógłbym dzielić nadzieje i marzenia, nienawidzę tego, że przestałem mieć nadzieje i marzenia, nie znoszę tego, że nie mam nikogo, kto powiedziałby mi, żebym się trzymał, że jeszcze kiedyś je odnajdę. Nienawidzę tego, że kiedy krzyczę, a krzyczę jak opętany, to krzyczę w pustkę. Nienawidzę tego, że nie ma nikogo, kto by usłyszał mój krzyk, i nie ma nikogo, kto pomógłby mi nauczyć się, jak przestać krzyczeć.”




Fantastyczne podsumowanie.

Jutro jest egzamin z logiki. Boję się jak jasna cholera. Boję się że uwalę. Boję się że mi to nie wyjdzie, że to będzie kolejna porażka.

Uczyłam się przez te kilka dni jak szalona ale nie wiem czy to wystarczy a mózg już mi paruje.

W niedzielę coś mnie napadło, kupiłam wódkę i wypiłam do lustra, sama jak jakaś alkoholiczka. Leżałam na podłodze, wypaliłam paczkę papierosów. Ostatnią.
Myślałam o NIM. i nie wiem jak nie wiem kiedy napisałam do niego. A on mi odpisał. Tylko ja byłam już coraz bardziej pijana. Zaczęłam gadać głupoty. Znaczy to nie były głupoty tylko prawda, której nie chciałam nikomu demonstrować.

“Jesteś cudowna, ładna, inteligentna, nie denerwuj się tak, tylko źle się zakochałaś.”



ŹLE. SIĘ. ZAKOCHAŁAŚ. Źle. W Nim.

Wtedy myślałam, że go to coś obeszło. To moje piekło, ale chyba nie. Chyba się śmiał po prostu. Chyba myślał, że jestem tylko pijana. A, chociaż rzeczywiście trzeźwa nie byłam, to byłam przede wszystkim nieszczęśliwa.
Tak bardzo go to nic nie obchodzi.
Tak bardzo za nim tęsknie.
Tak bardzo cieszyłam się jak mi odpisał.

Wiem, że kiedyś będzie lepiej, ale… nie wiem czy dotrwam do tego KIEDYŚ.
Czemu jestem taką parodią człowieka to nie wiem. Jakaś porażka, jakaś nadwrażliwość, jakieś chroniczne odrzucenie.



Z optymistycznych rzeczy: tańczę, znalazłam klub, to są jadne punkciki mojego dnia, chciałabym nie musieć wychodzić z treningu, styrać się. Ból fizyczny w całkiem miły sposób okrywa ból psychiczny. Po sesji przycisnę. Osiągnę coś. Nie musze być najlepsza, wystarczy że nie będę najgorsza. Że będę mogła tańczyć, to wszystko.



Samotność to taka straszna trwoga
Ogarnia mnie, przenika mnie
Wiesz mamo, wyobraziłem sobie, że
Że nie ma Boga, nie ma nie!….



But you are dreaming of other things
And who knows if you will remember
That between the moon and the stars
I am waiting for you with open arms

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego