• Wpisów: 384
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 00:46
  • Licznik odwiedzin: 39 157 / 2556 dni
 
echo1234
 
Nie pisałam, bo chciałam napisać kiedy będę silna, pozytywna i szczęśliwa.
Ale. Nic się nie zmieniło.
Od 6 grudnia nic się nie zmieniło. Coś tam na studiach, ale jest mi coraz trudniej bo mam to coraz bardziej w dupie. No, na tańce też chodzę, jest coraz lepiej bo jestem zmęczona wracam i zasypiam i wiecie. nie umieram.
Jest sobota, siedzę sama, napiłabym się wódki najchętniej, ale zawsze jak piję wódkę to robię głupoty: piszę do Dawida.

Okej. Próbuję poznawać innych ludzi. Zapomnieć o nim. Zdaję sobie sprawę że nie był dla mnie dobry. Że nic dla niego nie znaczyłam, bo skoro nie był w stanie się do mnie odezwać przez 3 miesiące to znaczy że życie beze mnie mu się całkiem układa. Wiem, że ma Alinę, w końcu jak mogę konkurować z kimś takim jak ona? Dałby się za nią pokroić wiem to. Ona zna go na wylot, bywa u niego w domu on się o nią troszczy. Jest jego numerem jeden i czemu mnie to nadal rusza? Bo znów przegrywam i to z kimś komu nie dosięgam do pięt. Najpierw modelka która chodzi u Diora (sic!) a teraz Mistrzyni w tańcu towarzyskim.
Będę z tym żyć, ale tym razem jest inaczej. Jakoś przejechało mnie to. Myślałam, że jestem kimś a jednak jestem nikim. Jakoś nie przeżyłam swojej żałoby jeszcze. I najgorsze jest to że nie mogę nikomu o tym powiedzieć: one nie mogą tego zrozumieć. nie potrafią. on nie umiał tego zrozumieć i ja też nie mogę tego zrozumieć.  Mam ochotę krzyczeć żeby ktoś mi pomógł. Ale kto mi może pomóc?

Mam wysypkę na stopach i plecach i brzuchu, gorączkę, katar i kaszel.
Mam nową współlokatorkę z Ukrainy. I ten. Trochę mnie tylko wkurza ale wiele się nie zmieniło. Po dogłębnej analizie okazało się że nie mam przyjaciół. I nie jest ti chyba bardzo smutne.

Ludzie zawsze odchodzą.
Tęsknie za moim miastem. Warszawa jest bezduszna, jest zimna, szybka ludzie się nie widzą, nie patrzą. Zastanawiam się jak wielu z nich przechodzi przez piekło. Bo w oczach mają pustkę i zmęczenie.
Chyba kupię sobie psa. Będę miała do kogo wracać i po co wychodzić z domu.
Miałam zrezygnować z pisania tutaj, ale skoro nie mam komu tego powiedzieć, napisać, wykrzyczeć ani wypłakać to napiszę tu.
Tęsknię za swoim życiem z końca wakacji. Chcę wrócić do Londynu i trzymać go za rękę. I biec razem na autobus.

A więc… nie ma jutra.

Zawód miłosny może zmienić ludzi w potwory przepełnione smutkiem.

— Mathias Malzieu, "Mechanizm serca"

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Musisz sobie sama pomóc. Jeżeli pomożesz sobie choć odrobinkę, to szczęście też się do Ciebie odezwie.
    Kup tego psa i nie czekaj aż to wszystko o czym marzysz samo przyjdzie. Rusz z czymś, chodź minimalnie
     
  •  
     
    Nie mów tak, jesteś wartościowa i musisz spotkać odpowiednich ludzi, by tego doświadczyć. Życie i studia w Warszawie mogą być dla Ciebie trudne. Ciężko jest zacząć od nowa w miejscu, w którym człowiek niezbyt dobrze się czuje. Ale jesteś silną kobietą. Udowodnij to. Przede wszystkim sobie , a zobaczą to wszyscy wokół. Spróbuj otworzyć się na ludzi- choć wiem jak to zadanie jest trudne . I cholernie łatwo mi mówić ,ze się poskłada ,że będzie dobrze . Bo każdy z nas przeżywa tą "żałobę" na swój sposób. Jednak u Ciebie już wystarczy . Podnieś się z dołka . Wierzę w Ciebie . Nie możesz pozwolić, by szczęśliwe,młode życie uciekało ci między palcami z powodu osób, których mało obchodzisz.
     
  •  
     
    O nie ! Na pewno nie jesteś nikim ! Co to to nie ! Jeszcze będziesz szczęśliwa... zobaczysz...