• Wpisów: 384
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 00:46
  • Licznik odwiedzin: 39 157 / 2556 dni
 
echo1234
 
Jestem taka strasznie zmęczona. Tak bardzo wykończona. To sesja na pewno. Ostatnio pisałam i to mi pomogło więc teraz też coś napiszę.

Sesja mnie dobija, jestem wykończona i pewnie zmęczenie potęguje moje emocje.

W grudniu czyli już pół roku temu zerwałam kontakt z D.
Krok do którego wiele osób mnie namawiało, odcięcie pępowiny miałam poczuć się lepiej. A uświadomiłam sobie że zraniłam jego, siebie i straciłam najlepszego przyjaciela, kogoś kto może mnie nie kochał, ale był, wspierał mnie, stał po mojej stronie. A teraz nie mam już powrotu, a z czasem jest tylko gorzej, jakby po czasie docierało do mnie jak wielki to był błąd. A teraz ani moja ani jego duma nie pozwoli już nam wrócić do siebie. Do przyjaźni, do uczestniczenia w swoim życiu. I do mnie tak rozpierdziela od środka, przychodzi jak fala, jak zimny dreszcz. Bo wiem że jeśli go odepchnęłam to po to żeby o mnie walczył. A on nie walczył, ja się poddałam a teraz nie tęsknie za tym żeby mnie kochał, tylko za tym żeby mnie rozśmieszył jak mam dołek (jak tylko on umie) i żeby wiedzieć co u niego, czym się martwi. Bóg mnie pokarał miłością na całe życie. i GŁUPOTĄ do tego.

Dlatego też zrezygnowałam z tańca. I za tym też niewyobrażalnie tęsknie. A teraz nie wiem czy mogę tam wrócić bo to niezmiennie kojarzy mi się z D. Wszystko jest takie trudne.

Nie znoszę mojej lokatorki, która nie sprząta, nie zmywa nic nie robi w tym mieszkaniu, przez to że nie jest w stanie zrozumieć jak działają niektóre rzeczy psuje jej po prostu.  i ośmiela się atakować mojego psa, moje jedyne światełko w tunelu. To pies, szczeniaczek żywe stworzenie więc do cholery nie będzie siedział na kanapie cały dzień, zdarzy mu się zaszczekać i zdarzy mu się posikać bo ma 3 miesiące! Mam ochotę ją wywalić z tego mieszkania, bo naprawdę nie lubię ludzi, którzy nie lubią zwierząt, a na siebie patrzą bezkrytycznie. Mam ochotę wymówić jej wynajem i zamieszkać z kimś z kim będę mogła pogadać (Bo ona to taki katolicki moher, wierzący że Hello Kitty jest przeklęte). Może i jestem wredna ale mam już to w dupie, bycie miłym mnie do niczego nie doprowadziło.


Chcę stąd wyjechać jak najdalej, myślę o wymianie studenckiej. Byle jak najdalej od mojej ponurej, samotnej codzienności.

Jeszcze moja przyjaciółka ma faceta. Nie jestem zazdrosna, to mój kumpel od 8 lat. ale cholera nie zniosę tych ich kiwań głową i tonu "jeszcze sobie też kogoś znajdziesz". A tydzień czy dwa są razem. Mam ochotę im obojgu strzelić z kopa, zwłaszcza gdy słyszę współczucie w ich głosie "bo Ty jesteś sama…".

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    no jeżeli chodzi o współlokatorke to ja bym wymówiła no niestety muszę bla bla coś bym wymyśliła w domu spędzasz dużo czasu ważne żeby ktoś był do pogadania. ;>
     
  •  
     
    Żałujesz swojego wyboru, ale w sumie związek bez miłości to nie związek.. ale strata przyjaciela jest też bardzo bolesna... także przykro że tak wyszło.

    A wymiana studencka jest dobrą opcją...także ja bym się nad tym zastanowiła.